Alfabet :-)

W branży inwestycyjnej, na rynkach kapitałowych używa się często niezrozumiałego żargonu, który pojawia się nawet w codziennej prasie, najczęściej w komentarzach osób pracujących w instytucjach finansowych. Bo jak ma zareagować przeciętny czytelnik, gdy słyszy, że „odwrócona krzywa się wystromiła na dłuższym końcu”? Zanim rzuci się na nieznajomego z pięściami, niech zapozna się z niniejszym alfabetem. Jest to mój subiektywny alfabet, ale mam nadzieję że będzie pomocny…

Analityk – Najczęściej akcyjny, pracuje w TFI lub OFE (już niedługo). Wbrew pozorom analityk nie analizuje spółek, nie bada ich, a nawet się nimi nie zajmuje. Analityk proszę państwa spółki pokrywa. Często pokrywa nawet całe sektory.

Przykłady z życia: „Podzielcie się sektorami, niech każdy pokryje, to co lubi”

Za słownikiem języka polskiego: pokryć

1. położyć jakiś materiał na powierzchnię czegoś i przyszyć dookoła na stałe; obszyć, obić;

2. nałożyć na powierzchnię czegoś cienką warstwę, np. farby;

3. umieścić coś na czymś, tak aby całkowicie przykryć, zasłonić;

4. zapłacić za coś, wyrównać stratę;

5. zapłodnić

Teraz podstawmy do naszego zdania, po kolei:

1. „Podzielcie się sektorami, niech każdy położy jakiś materiał na powierzchnię i obszyje na stałe, to co lubi”

2. „Podzielcie się sektorami, niech każdy nałoży cienką warstwę farby, to co lubi”

3. „Podzielcie się sektorami, niech każdy zasłoni, to co lubi”

4. „Podzielcie się sektorami, niech każdy zapłaci za to, to co lubi”

5. „Podzielcie się sektorami, niech każdy zapłodni, to co lubi”

Benchmark – Punkt odniesienia dla funduszu. Portfel powinien być teoretycznie zbliżony właśnie do benchmarku. Słowo wytrych, przydaje się, gdy fundusz ma ujemną stopę zwrotu. Wtedy tłumaczy się klientom, że wynik jest mimo wszystko lepszy od benchmarku. Gdy wynik jest gorszy i od benchmarku, to wtedy się raczej o nim nie wspomina.

Bonus – To premia za osiągnięte wyniki i sens życia pracownika departamentu inwestycji. Bez bonusa pracownik dep. inw. popada w melancholię. Bonus płatny jest zwykle pod koniec marca. Dopiero po wypłacie bonusa pojawiają się większe ruchy transferowe na rynku. Pracownicy z firmy A przechodzą do firmy B, pracownicy firmy B przechodzą do firmy C, a pracownicy firmy C przechodzą do firmy A. Zbieranie bonusów to pewna forma budowania portfela emerytalnego i skuteczna strategia inwestycyjna.

Career risk – Główna bolączka pracownika departamentu inwestycyjnego. To głównie ona definiuje i określa taktykę, strategię, politykę, a nawet całą filozofię inwestycyjną instytucji. Inwestor indywidualny jest od niej uwolniony. A to po prostu ryzyko zawodowe utraty pracy biurowej, służbowego zszywacza i taśmy klejącej. To właśnie career risk powoduje, że „profesjonalni inwestorzy” zwracają uwagę na to, co robią inni „profesjonalni inwestorzy” i ich naśladują. Próbują nawet odgadnąć, co zrobią inni i ich wyprzedzić w działaniach. I tak właśnie tworzy się momentum, pęd, który wynosi ceny znacznie powyżej lub znacznie poniżej wyceny godziwej. Nie ma na tyle głupiej rzeczy, jakiej nie zrobi zarządzający funduszem (dopingowany przez dyrektora inwestycyjnego), aby tylko być w stadzie z innymi. To właśnie career risk powoduje wzrosty o kilkaset procent, a następnie spadki po 70-90% na spółkach i na całych indeksach. Fundusz musi być w stadzie z innymi jak ten baran, bo inaczej nie czuje się komfortowo. (za ŁK 16,3-4): „Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.” No będę kupował spółki internetowe, bo to przecież nowa ekonomia… itd., itp.

Cel inwestycyjny – Czyli to, co chcemy osiągnąć w inwestycjach. Dla niektórych jest to wysoka stopa zwrotu, dla innych pokonanie rynku (nie zawsze oznacza wysoką stopę zwrotu). Cel klienta funduszu nie jest zawsze zbieżny z celem pracownika funduszu. Klient chciałby zarobić i nie stracić. Pracownik funduszu też chciałby zarobić i też chciałby nie stracić, tylko że roboty. Głównym celem inwestycyjnym pracownika funduszu to właśnie bonus.

Dealing room – To nie miejsce na trzymanie roweru (przynajmniej tak mi kiedyś powiedziano, jak parkowałem swojego Garego Fishera obok biurka). To miejsce na same poważne rzeczy. Każdy ma przed sobą co najmniej dwa ekrany i patrzy na nie, jak dzieci na choinkę. Tam jednak zamiast bombek mrugają cyfry (notowania). Dealerzy wpadają w trans i zaczynają tymi świecącymi liczbami handlować.

Dealer – Pracuje w dealing roomie, przeważnie w banku, TFI lub OFE (już niedługo). Patrzy w Bloomberga i handluje czym popadnie i stara się zarobić. Zajęcie dla ludzi hiperaktywnych i skłonnych do uzależnień. Jak ktoś lubi rynki kapitałowe, to pewnie się w tej pracy odnajdzie. Mają stresującą pracę, więc bądźmy dla nich mili.

Draghi – Mario, z zawodu prezes, bardzo użyteczny. Jak ktoś nie ma nic mądrego do powiedzenia na komitecie, to wtedy pada to magiczne hasło „Draghi”. Pozostali się natychmiast rozluźniają, bo można wtedy pogadać o niczym. Jeżeli dyskusja niebezpiecznie zaczyna schodzić na ważne tematy, należy natychmiast reagować: Draghi. Będzie bieda w „dealing roomach” jak go zabraknie.

ECB – Zakład pracy Draghiego. Bank Centralny, do tego Europejski. Bardziej europejski niż partia z kropką w nazwie. Histerycy od hiperinflacji mówią, że ECB drukuje pieniądze. Pewnie mają na myśli to, że skupują obligacje rządowe, a nawet obligacje przedsiębiorstw o wysokim ratingu inwestycyjnym, a to spora różnica. Ale nie próbujcie im tego tłumaczyć, mission impossible.

FED – Taki amerykański ECB. Przez moment byli właścicielem AIG, firmy która sponsorowała Manchester United. Ale to nie pomogło i mistrzem i tak została Chelsea. Nie dość, że skupują amerykańskie obligacje rządowe (po to aby utrzymywać rentowności na niskim poziomie i w ten sposób zmusić inwestorów do szukania rentowności na innych rynkach, np. na rynku akcyjnym, czy obligacji przedsiębiorstw), to jeszcze, jak mówią złośliwi, są elementem Plunge Protection Team. To znaczy, że w przypadku groźby krachu będą skupować futures na indeks S&P, aby do tego nie dopuścić. Ale to są przecież teorie spiskowe, a oświecony inwestor czerpie wiedzę inwestycyjną tylko z onetu…

Fjuczersy – Futures, kontrakty terminowe – dzięki dźwigni finansowej emocje gwarantowane. Proszę zakupić kilkadziesiąt kontaktów na WIG20, a przekonacie się państwo, że skoki na bandżi to zabawa dla przedszkolaków. Nie polecam normalnym ludziom. Pracownicy ranku kapitałowego jak najbardziej welcome.

GPW – Giełda, matka żywicielka wszelkich instytucji rynku kapitałowego. To miejsce, gdzie powstają małe fortuny (z dużych fortun…), to ziemia obiecana. Rzuć pracę, sprzedaj wszystko, zastaw dom i inwestuj. Tylko potem nie mów, że nie ostrzegałem!

Hope – Nadzieja, bardzo popularna strategia inwestycyjna. Sprowadza się ona do kilku słów: mam nadzieję, że będzie rosło… Bardzo rozpowszechniona wśród aktywnych graczy tzw. day traderów. Metoda mało skuteczna, może powodować powstawanie nerwowych tików i szybkie wypadanie włosów.

Indeks – Zazwyczaj giełdowy, np. WIG. Niedościgniony wzór funduszy akcyjnych (w 2016 85% funduszy akcyjnych było słabsze niż WIG), a równocześnie optymalny portfel nie tylko dla laików. Indeks zawsze się podniesie, wróci na szczyt nawet po dotkliwym spadku, pojedyncze spółki niekoniecznie. Jeśli myślisz o inwestycjach w akcje, ten portfel jest dla Ciebie. Inaczej znajdziesz się wśród tych 85% nieszczęśników.

Inwestycje – Branża inwestycyjna, jedna z gałęzi show-biznesu. Jej dynamiczny rozwój został zachwiany przez zmarginalizowanie OFE. Ratuje się jak może FIZ-ami (funduszami inwestycyjnymi zamkniętymi). Obecnie na topie są rozwiązania typu „market neutral” (mają zarabiać w każdych warunkach rynkowych). Jak się rynek nasyci, ewentualnie jak moda minie, wymyśli się coś innego…

Jeld – (Yield z ang), to znaczy rentowność. Odnosi się zwykle do obligacji. Ale może też być dividend yield, czyli stopa dywidendy akcji. Termin najczęściej jednak używany przez dealerów obligacyjnych. „Jeldy poleciały”, tzn. rentowności mocno spadły, czyli hossa na obligacjach (rally on rates). „Jeldy poszybowały”, tzn. rentowności poszły mocno w górę, czyli wyprzedaż obligacji (sell-off). Wyjaśnienie dla dziennikarzy ekonomicznych, gdy ceny obligacji spadają, to rentowności rosną (niekorzystnie dla ministerstwa finansów). I na odwrót, gdy ceny obligacji rosną, to rentowności spadają (korzystnie dla ministerstwa finansów). Jest jeden wyjątek, gdy Chuck Norris sprzedaje obligacje. Wtedy spadają i ceny, i rentowności, znaczy się jeldy. 😉

Komitet inwestycyjny – To cykliczne zebranie zespołu departamentu inwestycyjnego. Każdy uczestnik ma ze sobą tony papieru i analiz. Podejmuje się tam niezwykle ważne decyzje. W najważniejszym głosowaniu ustala się, w którą stronę pójdzie rynek (na pewno się posłucha).

Krzywa rentowności – Linia na wykresie informująca o rentowności obligacji (skarbowych). Pokazuje ile wynosi rentowność poszczególnych sektorów obligacji. W Polsce najczęściej pokazuje rentowności obligacji zaczynając od rocznych, a kończąc na 10-letnich. Osoby, które zajmują się zawodowo obligacjami często rozmawiają o krzywej rentowności. Bardzo często mówią w sposób niezrozumiały dla normalnego człowieka. Oto kilka przykładów i obok wyjaśnienia:

  • długi koniec krzywej – obligacje o zapadalności powyżej 7 lat

  • krótki koniec krzywej – obligacje do 3 lat zapadalności

  • środek krzywej – obligacje od 4 do 6 lat zapadalności

Przeważnie krzywa rentowności wznosi się do góry, to znaczy, że obligacje o dalszym terminie zapadalności (długi koniec) mają wyższą rentowność, niż te o bliższym terminie (krótki koniec). Mówimy wtedy o normalnej krzywej rentowności. Czasami krzywa jest płaska lub odwrócona (gdy krótki koniec jest wyżej, niż długi koniec krzywej), ale jest to bardzo rzadki przypadek. Wraz ze zmianą rentowności obligacji, zmienia się też i kształt krzywej. Usłyszymy wtedy, że:

  • krzywa się wystromiła, czyli rentowności wzrosły na długim końcu lub spadły na krótkim końcu, lub jedno i drugie.

  • krzywa się wypłaszczyła, czyli rentowności wzrosły na krótkim końcu lub spadły na długim końcu, lub jedno i drugie.

  • Długi koniec zapracował, znaczny spadek rentowności obligacji na długim końcu.

  • Krzywa przesunęła się równolegle, czyli rentowności na długim i krótkim końcu krzywej wzrosły lub spadły niemal identycznie.

Przykładów może być więcej, ale na komitet inwestycyjny lub na rozmowę kwalifikacyjną powinno wystarczyć…

Lewar – Dźwignia finansowa, tzw. mnożnik, pozwala na duże zakłady na rynku finansowym osobom z  niewielkim kapitałem. Bardzo popularny na rynku walutowym. Pewny, choć nie jedyny sposób na utratę kapitału. NIE KORZYSTAĆ! NIGDY!

Morning meeting – Poranne zebranie zespołu inwestycyjnego – dopust Boży, czyli tragiczne zdarzenie, któremu nie można zapobiec. Spotkania, na których Bogu ducha winni ludzie zmuszani są do komentowania tego, co wydarzyło się w nocy i wczesnym rankiem na świecie. Takie korporacyjno-inwestycyjne „Rozmowy w toku”.

Newsflow – Informacje napływające na rynek finansowy, wiadomości, dane, analizy, komentarze, plotki, prognozy, spekulacje. Tym żyje inwestor. Są podobno desperaci, którzy podejmują decyzje inwestycyjne kierując się „newsflowem”. Szczerze współczuję….

OFE – Otwarte Fundusze Emerytalne – temat rzeka. Przymusowy drugi filar rodzimego Partenonu emerytalnego, przez lata elita instytucji rynku kapitałowego. W zamyśle (oficjalnie) miały zapewnić Polakom godziwą emeryturę, odciążyć i uratować państwowy system emerytalny. Nieudany eksperyment. Od stycznia 2018, żegnane bez żalu, przestają istnieć.

Portfolio manager – Zarządzający funduszami. Wysoko wykwalifikowany pracownik biurowy, często z dyplomami. Zatrudniony w TFI lub OFE (już niedługo). W poradnikach ambitnego absolwenta można wyczytać, że to „elita ekspertów finansowych”. Najczęściej zarządza cudzym kapitałem, bo swojego jeszcze nie ma. Przeważnie są nieźle wynagradzani. Jak będzie miał wyniki, żył oszczędnie i nie będzie kozaczyć na rynku terminowym, to uzbiera na wcześniejszą emeryturę.

Risk management – Zarządzanie ryzykiem, czyli jak, w sposób kontrolowany, podejmować ryzyko (teoretycznie). W praktyce wygląda to tak: Fundusz ABC nie ma spółki X w portfelu, bo analitycy uznali, że jest słaba. Ale inne fundusze zaczynają mocno podbierać, więc Fundusz ABC dołącza się do kupna i szuka po biurach maklerskich pozytywnych opinii jako podkładki, (patrz też „Career risk”).

Spółdzielnia inwestycyjna – Grupa inwestorów zainteresowana wzrostem kursów określonych walorów. W początkach giełdy występowały jeszcze jako mało sformalizowane grupy, narażone na nękanie ze strony KPWiG, na przykład „Poznańska Wirrówka”. Dziś to profesjonalne, dobrze zorganizowane grupy kapitałowe posiadające TFI, OFE i DFE. W ramach tych grup funkcjonują oczywiście niesłychanie szczelne ;-), wewnętrzne ograniczenia i bariery w przekazywaniu informacji,  tzw. Chińskie Mury…

TFI – Towarzystwa Fajnych Inwestorów. Skupiają grupy osób, które interesują się rynkiem kapitałowym. Odpowiadają za inwestycje setek milionów złotych. Są bardzo fajni, gdyż znają się dosłownie na wszystkim. Mają wyrobioną opinię na każdy temat i chętnie się nią podzielą. Potrafią zaraz po studiach, nie mając doświadczenia, oceniać modele biznesowe przedsiębiorstw z każdej branży. Wiedzą, jaka powinna być inflacja, kursy walut, poziom indeksów, podatki, bezrobocie, cena złota, słowem wszystko. Nie znam fajniejszych inwestorów. Dorównać mogą im tylko OFE  i DFE.

Ulica – Drobni inwestorzy. To pogardliwe określenie używane przez „arystokrację inwestycyjną”, czyli przez pracowników instytucji rynku kapitałowego i komentatorów w odniesieniu do inwestorów indywidualnych. Panuje przekonanie, że drobni inwestorzy, czyli „ulica”, przeważnie tracą na giełdzie. Wszelkie nieprzemyślane zachowania, emocjonalne decyzje, brak strategii, kierowanie się intuicją przypisuje się często właśnie drobnym inwestorom. Niestety, inwestorzy instytucjonalni nie są lepsi, więc nie ma powodów, aby patrzyli z wyższością na swoich kolegów z „ulicy”.

Wartość (ang. Value) – Wartość (nie)godziwa. Na poszukiwaniu wartości analityk spędza całe swoje zawodowe życie. Rok w rok, miesiąc w miesiąc, tydzień w tydzień, codziennie (poza przerwą na obiad oczywiście) szukając wartości analityk łamie sobie głowę i zdziera zelówki biegając po mieście na spotkania ze spółkami. Syzyfowa praca, bo nigdy się nie kończy. Już ustalił, policzył, wręcz wybiegał wartość, a tu na drugi dzień już jest inna i dalej w drogę na miasto szukać dalej. Generalna zasada przy ustalaniu wartości jest następująca: Jak jest hossa to wszystko, mimo że jest drogie, ma nagle wartość. Jak jest bessa, to wszystko jest tanie, ale nie ma wartości.

Zysk (ang. Fugazi ) – Najczęściej papierowy. Dopóki nie skeszujesz to fugazzi. You know what a fugazi is?” „Fugayzi, it’s a fake.” „Fugayzi, fugazi. It’s a whazy. It’s a woozie. It’s fairy dust. it doesn’t exist. It’s never landed. It is no matter. It’s not on the elemental chart. It’s not f@?%#g real.”

Udanych inwestycji!