Inflacja? Wolne żarty!

By | Styczeń 11, 2017

Inflacja wróciła, podobno z przytupem, komentują analitycy. Eksperci wieszczą złowrogo, że to dopiero początek i że inflacja gwałtownie przyspieszy, i że w pierwszej połowie roku dojdzie do 1,6%. I nie zatrzyma się tam, tylko może dojść nawet do ACHTUNG! UWAGA! ATTENCION! WNIMANIE!, do 2 proc!!! Tu należy wspomnieć, że cel inflacyjny NBP jest na poziomie 2,5 proc. Czyli nawet ten MEGA wzrost nie doprowadzi inflacji do celu. Ale nie martwcie się państwo, eksperci od hiperinflacji, którzy właśnie wyszli z ukrycia będą czujni, i każdy wzrost o 0,1 proc. nie zostanie nie zauważony. Z ekspertami (wszelkiej maści) jest proszę państwa trochę tak jak z Szamanem indiańskim z dowcipu o zimie:

Indianie przychodzą do szamana i pytają:

Jaka będzie zima w tym roku?

Bardzo mroźna, zbierajcie chrust na opał.

Jednak zima była łagodna. Po roku Indianie znów odwiedzają szamana.

Jaka będzie zima w tym roku?

Bardzo mroźna, zbierajcie chrust na opał.

Jednak zima znów była łagodna.

Po roku szaman nie chcąc znów się ośmieszyć, poszedł do meteorologa i pyta:

Jaka będzie zima w tym roku?

Oj, bardzo mroźna! Indianie już dwa lata chrust zbierają!

Inflacja wróciła

Wróciła, a nie było jej tyle lat, dokładnie od czerwca 2014. Ale jest, wróciła, wytęskniona, szczególnie przez ekspertów od hiperniflacji, którzy tak długo musieli siedzieć w ukryciu, a którzy już od 2009 roku przepowiadają koniec pieniądza papierowego i inflację na miarę Republiki Weimarskiej. Przez ponad dwa lata utrzymywała się w Polsce deflacja przy rosnącym PKB. Nikt, proszę państwa, NIKT się nie spodziewał tak długotrwałej deflacji. Dlaczego? Ano dlatego, że gdy w 2009 roku banki centralne rozpoczęły skupy obligacji skarbowych pojawiły się groźne pomruki ekspertów o hiperinflacji. Oczywiście wynikały one z niezrozumienia tego, co robiły banki centralne. A banki centralne, aby obniżyć rynkowe stopy (rentowności obligacji) i zmusić inwestorów do lokowania pieniędzy na rynkach aktywów bardziej ryzykownych, czyli głównie na rynku akcji (giełdzie) i w obligacje przedsiębiorstw, zaczęły skupując obligację skarbowe pompować pieniądze na RYNKI AKTYWÓW FINANSOWYCH, co nie ma przełożenia na rynki dóbr konsumpcyjnych. Chodziło, głównie o wywołanie tzw. wealth effect, czyli efektu bogactwa. Poprzez programy emerytalne inwestycje w akcje mają (w Stanach) znaczący udział w majątku gospodarstw domowych i chodziło o to, aby Amerykanie poczuli się znowu pewnie i nie przestali wydawać pieniędzy. Żeby nie daj Boże nie zaczęli oszczędzać. A ponieważ dolar jest pierwszą, niezastąpioną walutą rezerwową świata, to na amerykański dług zawsze się chętni znajdą.

Teraz wracamy na nasze podwórko. Poniżej wykres za ostanie dziesięć lat obrazujący inflację (niebieska linia) i rentowność obligacji dziesięcioletnich (czerwona linia).

Widać, ze inflacja podlegała znacznym wahaniom. Natomiast średnia inflacja za ten okres wynosi ok 2 proc. Teraz inflacja znowu prawdopodobnie zanotuje szybki powrót w okolicę 2 proc.

Inflacja, a rentowność obligacji

Ja chciałbym jednak na coś innego zwrócić uwagę, a mianowicie na różnicę między inflacją, a rentownością obligacji. Ta różnica zwana spreadem to nic innego jak realne stopy procentowe. W okresach relatywnie wysokiej inflacji realne stopy były niskie i wynosiły nieco ponad 1 proc. W okresach niskiej inflacji realne stopy były relatywnie wysokie i wynosiły ponad 3 proc. Na początku 2014 roku realne stopy (spread) wynosiły prawie 4 proc i był to doskonały czas na zakup obligacji skarbowych. Rentowność podeszła pod 5 proc. (dokładnie 4,8 proc,), a inflacja była na poziomie 0,7 proc. Następnie w 2014 roku rentowność 10-latek spadła do 2 proc. Ponieważ duration obligacji dziesięcioletnich (czyli wrażliwość na zmianę rynkowych stóp procentowych) wynosi 8 lat, to spadek rentowności tych obligacji o 1 punkt proc. powoduje wzrost ceny o ok 8 proc.!!! Obligacje skarbowe to był hit inwestycyjny w 2014 roku. Autor nie chwaląc się zdobył za 2014 nagrodę „ALFA 2014 w kategorii Najlepszy Fundusz Papierów Dłużnych Skarbowych 2014” przyznawany przez www.analizy.pl.

Dziś realne stopy są na poziomie ok. 3 proc. Liczę na to, że inflacja jeszcze trochę podejdzie, że czarne wizje powrotu wysokiej inflacji będą się jeszcze w mediach przewijały, że zarządzający funduszami obligacji, zazwyczaj nerwowo reagujący na newsy, zaczną wyprzedawać obligacje, i że rentowność skoczy znowu ponad 4 proc. Przy rentowności najmu ok 5 proc. rocznie, 4 proc. na obligacjach skarbowych dodatkowo kupionych na IKE, wydaje mi się wartością godziwą.

Dlaczego warto samemu kupić obligacje zamiast funduszy obligacyjnych pisałem we wpisie: http://obligacjeplus.pl/obligacje-skarbowe/fundusze-obligacji-obligacje/. Dług Polski (obligacje) znowu zaczyna być atrakcyjny!

Udanych inwestycji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.